Wiadomości na temat utworów Norwida
Wywołała tak łudzący obraz naszego dawnego mieszkania na Litewskiej, pełnego wszelkiego rodzaju antykwarycznych bibelotów, a między innymi i starych zegarów, że na chwilę zupełnie zapomniałem o teraźniejszości. (I to strasznej teraźniejszości okupacyjnej!). Owego wieczoru położyłem się do łóżka z takim samym pragnieniem, jakie odczuwałem po pierwszej lekturze Dziadka, a mianowicie, żeby jak najszybciej usunąć z pamięci okropnie brzydką twarz „przemienionej" (czarami królowej myszy) księżniczki Pirlipaty (według Bertalla), a już nazajutrz mruczeliśmy wraz z żoną naszemu trzyletniemu synkowi nastrojową piosenkę o perpendykule: Czułem się wtedy prawie tak szczęśliwy, jak gdybym sam rozgryzł tajemniczy orzech Krakatuk i odnalazł w nim utajoną przeszłość. Obydwa egzemplarze świeżo nabytej Historii utraciłem mniej więcej w ciągu roku po ich nabyciu. Najpierw odszedł ode mnie „lipski", przekazany w ręce Przecława Smolika, znanego w swoim czasie, a dziś już nieżyjącego bibliofila, który pisał wtedy cenną pracę o polskiej książce ilustrowanej, równocześnie zaś zbierał materiały do dziejów ilustrowanej książki dla dzieci.