Wiadomości na temat utworów Norwida

Ostatnia, zagadkowo sformułowana, wypowiedź Hrabiny, sztucznie uwznioślającej swoją dawną propozycję i przełamującej nareszcie skrupuły upartego kuzyna. Zakończenie sceny jest już tylko całkowitym zamknięciem się pułapki: wszyscy obecni wydają okrzyk uwielbienia, Mak-Yks pada Hrabinie do nóg, my zaś zyskujemy pewność, że asystujemy przy bezkrwawej, ale tym więcej może przejmującej tragedii szlachetnego młodzieńca. Tragedii, w której ostateczna katastrofa dokona się dopiero po spuszczeniu kurtyny, gdy dziwna para narzeczonych — skojarzona nie przez siły wyższe bynajmniej, ale przez durnia Durejkę (nie bez kozery mającego ostatni głos w sztuce Norwida) — podejmuje na nowo przerwany tok akcji scenicznej. Tragedię tę nazwał Norwid „białą", nie dochodzi w niej bowiem ani do rozlewu krwi, ani do zgonów, jej jądrem zaś jest po prostu przyszła, ale niechybna katastrofa Mak-Yksa, czyli jego całkowite zniszczenie i złamanie: moralne i uczuciowe. Pistolet znaleziony przy nim przez Durejkę może jeszcze kiedyś wystrzelić...